Historia kaplicy w Jabłonowie.

Kaplica Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny w dolinie potoku Jabłonów w Przyborowie.

 

                                                

         

                                

 

 

 Zdjęcie kaplicy z ok. 1950 roku .                                                                                                   Zdjęcie kaplicy z 1992 roku.

 

 

Kaploca w Jabłonowie.
Kaplica w Jabłonowie zdjęcie z 2014.

Przyborów jako wieś należała od zawsze do parafii w Jeleśni, dopiero od roku 1983 staje się samodzielną parafią.
O pobożności mieszkańców Przyborowa świadczą liczne kapliczki, które wznoszone były na przestrzeni lat. Najczęściej spotykamy kapliczki przydrożne, ale można również spotkać kapliczki polne, które wieszane są przede wszystkim na drzewach. Każda kapliczka ofiarowana jest w jakiejś intencji, każda związana jest z jakimś ważnym wydarzeniem, niekiedy już przez współczesnych zapomnianym. Kapliczki, figury i krzyże przydrożne powstawały w dawniejszych czasach jako wota  dziękczynne za łaskę uzdrowienia, uratowania życia lub tym podobne doznane łaski Boże. Kapliczki te są otoczone należytą czcią, zawsze zadbane i często odnawiane.
Największą dla Przyborowian wartość ma kaplica w Jabłonowie( przysiółek Przyborowa), którą bez wątpienia można nazwać historyczną.
Miejscowa tradycja mówi, że około roku 1880 Józefowi Jodłowcowi(szpic- miano  Franicow) z Przyborowa(potomek słynnego Jodłowca, który bronił króla Jana Kazimierza przed Szwedami w potyczce na granicy Przyborowa z Jeleśnią. Jodłowiec otrzymał od króla nadania ziemi zwanej później „Wolnością”, a wieś Przyborów została zwolniona z pańszczyzny i otrzymała pieczęć z koroną.

Została nazwana wsią koronną. Pieczęć ta figuruje na najstarszym dokumencie z Przyborowa,( który jest własnością mojej rodziny.)- wówczas młodzieńcowi, „obeśniła się” Matka Boża.

Zobaczył ją w odludnej dolinie potoku Jabłonów. Na tym miejscu pan Józef ufundował wtedy niewielką, drewnianą kapliczkę, zawieszoną na słupie. Tu często przychodził się modlić, przychodzili też inni mieszkańcy Przyborowa, kiedy szli do pracy w polu. Kiedy po pewnym czasie objawienie powtórzyło się, kapliczkę tę pan Józef zastąpił inną, również niewielką, lecz już murowaną.

Około roku 1930 Jodłowiec, człowiek już 70- letni, postanowił wznieść bardziej okazałą budowlę, taką, aby można było w niej odprawiać nabożeństwa. Jednak nowa kapliczka, również murowana, nie była zbyt obszerna. W jej wnęce był umieszczony obraz Matki Bożej.

Miejscowi ludzie odnosili się z wielkim kultem do Matki Boskiej, którą nazwali Jabłonowską. Kapliczka była zawsze pięknie ustrojona kwiatami. Pani Maria Czechowicz( emerytowana nauczycielka z Przyborowa) wspomina, że jako dziewczynka chodziła z koleżankami(Anielą Pindel, Heleną Kamińską, Walerią Kamińską ) szczególnie w maju modlić się i śpiewać pieśni do Najświętszej Marii Panny.
Obecna, czwarta z kolei kaplica została wybudowana w 1946 roku, jako wotum mieszkańców Przyborowa za ocalenie przed wysiedleniem przez Niemców . Otóż pod koniec wojny mieszkańcy Przyborowa, zagrożeni wysiedleniami, które dotknęły wiele okolicznych wsi, schronili się w dzikiej dolinie Jabłonowa, aby przeczekać niebezpieczeństwo. Przesunięcie frontu na zachód i odejście Niemców oddaliło zagrożenie i pozwoliło ludziom wrócić do swoich domów.

Uznali ten fakt za znak pomocy Matki Bożej, której kapliczka znajdowała się w dolinie. Ocalenie odczytane zostało więc jako widoczny znak opieki Matki Bożej dany ludziom w miejscu przez Nią wybranym.

W dowód wdzięczności Przyborowianie postanowili wybudować dużą kaplicę. Nie posłuchali księdza proboszcza z Jeleśni, który doradzał budowę w centrum wsi, dzięki czemu można by odprawiać niedzielne nabożeństwa1. Mieszkańcy Przyborowa zawiązali komitet budowy kaplicy, do którego należeli między innymi Franciszek Kamiński, Kubiniec, Jan Mędrala. Grunt pod budowę kaplicy ofiarowało dziewięć rodzin. Kaplicę wybudowali wprawdzie na odludziu, jednak tam, gdzie doznali łaski od Matki Najświętszej. Zdaniem Przyborowian potwierdzeniem słuszności tej decyzji okazał się fakt, iż kamienia na budowę, łamanego w zboczu pobliskiej góry, wystarczyło dokładnie tyle, ile było potrzeba, nie zabrakło, ani też nic nie zostało. Poniżej kaplicy jest ujęcie uzdrawiającej wody, której źródło tryska pod jej posadzką. We wnętrzu kaplicy znajduje się witrażowy obraz Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny i niewielki obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej. Są tu liczne wota dziękczynne od ludzi, którzy doznali wielu łask od Matki Boskiej, a w szczególności łask uzdrowienia.                                                               

 

Dzwon w Jabłonowie. fot. Jakub Tlałka
Dzwon w Jabłonowie. fot. Jakub Tlałka

W kaplicy jest dzwon, którego pochodzenie nie zostało do końca wyjaśnione. Pani Maria Czechowicz twierdzi, że został wykonany przez miejscowego kowala Jana Mędralę(żył w latach 1905-1978)- jej ojca, w 1947 roku.

Twierdzi, że w okolicach Moczarek( przysiółek Przyborowa) znaleziono bombę, którą przywieźli na wozie koniem Bronisław Kamiński i Michał Kamiński zamieszkali na półrolku „ Butorów”. Miałaby to być rzekomo jedna z dwóch bomb, które zrzucił amerykański samolot „Liberator”, 13 września w 1944 roku, podczas przelotu nad terenem Przyborowa nad Moczarkami. Jedna z nich nie eksplodowała, została jedynie rozerwana w poprzek. Z tej to bomby znalezionej na Moczarkach został podobno zrobiony dzwon o pięknym brzmieniu. Natomiast moja babcia Józefa Niewdana (ur. W 1929r.) twierdzi, że Niemcy obserwowali lot amerykańskiego samolotu i zaraz po jego zestrzeleniu w Jeleśni, odnaleźli zrzucone bomby. Dokładnie pamięta( miała wtedy 15 lat), że Niemcy sprowadzili wówczas więźniów z obozu w Oświęcimiu do odnalezienia i rozbrojenia bomb. Pamięta jak więźniowie wywozili je na wozie drogą od Moczarek. Przy takim obstawieniu terenu ludzie baliby się narażać życie i na własną rękę przewozić bombę.

Jednak babcia potwierdza fakt, że dzwon został wykonany z bomby. Kiedy nadszedł front Niemcy zaminowali dwa mosty w Przyborowie. Cofając się pod naporem Rosjan wysadzili most na Moczarkach, nad rzeką Przybyłką, natomiast nie zdążyli wysadzić mostu nad rzeką Koszarawą. Po rozbrojeniu bomby pod tym mostem wykorzystano ją do wykonania hełmu dzwonu w kaplicy w Jabłonowie. Jeżeli zaś chodzi o kowala, który wykonał dzwon do kaplicy , to niektórzy mieszkańcy Przyborowa twierdzą, że był to Bronisław Niewdana( szpic-miano Klimków).

Wiele wątpliwości mogłyby rozwiać zapisy w Kronice Parafialnej, jednak jak odnotował ks. proboszcz Feliks Jura: „Niestety przez kilka ostatnich lat od 1948-1957r. Kronika Parafialna przez poprzedniego Ks. Admin. Kazimierza Majgiera nie była prowadzona”.

Po wybudowaniu kaplicy w Jabłonowie długie lata opiekował się nią syn Józefa Jodłowca Wincenty zwany Wicek Franicow.

W Kronice Parafialnej Jeleśni pod datą 1958 r. ks. proboszcz Feliks Jura odnotował: „2 –go lipca odbył się odpust w kaplicy w Jabłonowie. Zaprowadziłem zwyczaj udzielania Błogosławieństwa matkom brzemiennym i dzieciom w wieku przedszkolnym, w sam dzień 2./7. I w najbliższą niedzielę w dzień odpustu”.

Pod datą 1977 w tej Kronice odnotowano: „Jeszcze nigdy odpust w Jabłonowie na Nawiedzenie nie był tak licznie obchodzony, jak w tym roku. Powodem wspaniała pogoda, odpust rok rocznie obchodzony połączony z Błogosławieństwem niemowląt i dzieci bardzo przypadł do serc tutejszym parafianom i wczasowiczom, którzy chętnie nawiedzają ustronie Maryjne, jakim jest Jabłonów. Kazanie ks. Stanisława(Koniecznego-wikariusza z Krakowa od Św. Katarzyny) na temat pielgrzymek wywarło b- mocne wrażenie. Był to dzień, który na długo pozostał w pamięci parafian, było to naprawdę przeżycie religijne „wielkiej klasy”.”

Kiedy Przyborów został samodzielną parafią po wybudowaniu kościoła pod wezwaniem Błogosławionej Królowej Jadwigi ks. proboszcz Andrzej Czerwiński przeniósł obchody odpustów na ostatnią niedzielę maja , gdyż w tedy przypada święto Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny.

 

Z kolei w 1978r. w Kronice Parafialnej można przeczytać: „W tym roku parafia Jeleśniańska miała wielkie szczęście , bo w dniach od 28.04-02. maja przeprowadził wizytację kanoniczną Ks. Ordynariusz J. Em. Ks. Kardynał Dr Karol Wojtyła,

 

 

 Wizytacja Ks. Kardynała Karola Wojtyły w Jabłonowie.

gorąco witany przez całą parafię i przez poszczególne wioski. Odprawił Msze św. W kościele parafialnym, w Kaplicy w Sopotni M. i w Przyborowie- na Jabłonowie.”

W sprawozdaniu powizytacyjnym Kardynał Karol Wojtyła 1 V 1978r. odnotował historię kultu: „(…)w poniedziałek, wspomnienie św. Józefa robotnika, udaliśmy się do Przyborowa. Od mostu wozem i w towarzystwie banderii konnej, do kaplicy pod wezwaniem Matki Bożej „ na Jabłonowie”. Kaplica została wybudowana na zboczu, w lesie, zaraz po wojnie jako wotum za ocalenie Przyborowa w czasie frontu. Miejscowi są do niej bardzo przywiązani i często ją nawiedzają. Dzisiaj też znaczna ilość Przyborowian ruszyła ku kaplicy…

 Napis wmurowany w ścianę Kaplicy Jabłonowskiej.

” Wydarzenie to upamiętnione zostało na osadzonej na frontowej ścianie kaplicy tablicą z napisem: „Proszę was, abyście sami nie podcinali tych korzeni, z których wyrastamy”. W tym miejscu 1 maja 1978 roku był ks. kardynał Karol Wojtyła późniejszy Papież Jan Paweł II. (1920-2005).

Oto jak tamte wydarzenia wspomina Tadeusz Macalik, jeden z woźniców, wiozących księdza kardynała z Jeleśni do Przyborowa: ” W 1978 r. ks. Kardynał był w Przyborowie. W Jeleśni czekali my i brali my Go spod kościoła. Trzy wozy były i koni może ze trzydzieści, co jechały koło Niego. Na moim wozie jechał Kardynał.

Jechali my od Jeleśni do Jabłonowa, tam mamy kaplicę i Msza się odprawiała. 

 

Wizytacja Ks. Kardynała Karola Wojtyły w Jabłonowie.

Potem zawieźli my Go na Mocarki, tam stoi taka kapliczka przydrożna. Z powrotem nie odwozili my Go do Jeleśni, bo samochody przyjechały zaraz, wsiadł i pojechał. Mówił, że przydałaby się nam parafia, kościół żeby my wybudowali. To, że przyjechali my tyloma końiami i wozami, to się Mu ciężko podobało. Jemu to pasowało.”

 

Tuż za prezbiterium kaplicy znajduje się obmurowane źródełko. Jak twierdzą mieszkańcy  Przyborowa, woda z tego źródła posiada właściwości lecznicze i uzdrawiające.

Pierwszego uzdrowienia miał tu doznać mieszkaniec wsi Władysław Majdak, który z trudem chodził i to tylko o kulach, gdyż chorował na ischias. Babcia wspomina jego relację z uzdrowienia. Pan Majdak opowiadał, że mimo, iż było mu ciężko chodzić wybrał się do Jabłonowa. Co jakiś czas musiał odpoczywać, bo nogi bardzo go bolały. Kiedy dotarł do kaplicy, pomodlił się poszedł do źródełka, by ugasić pragnienie. Gdy tylko napił się wody, poczuł jak jakaś moc w niego wstępuje i mógł już chodzić o własnych siłach. Ból w nogach minął i bez trudu wrócił do domu. Od tamtej pory nie musiał już chodzić podpierając się laską.

 Źródełko znajdujące się za prezbiterium kaplicy.

Pani Czechowicz wspomina, że w latach pięćdziesiątych przez kilka lat mieszkała w Katowicach – Szopienicach. W tym samym bloku mieszkała zaprzyjaźniona z nią rodzina- państwo Lucygowie. Urodziło się im dziecko- chłopczyk, który zachorował na chorobę Hainego Medina. Ponieważ nie mógł chodzić, rodzice rozpaczali. Pani Czechowicz opowiedziała im o cudownym źródełku w Jabłonowie. Jeździli po cudowną wodę do Jabłonowa dla syna Jarka. Obecnie pan Jarek chodzi o lasce, jest farmaceutą, ma dwoje dzieci z wyższym wykształceniem. Wciąż jeszcze odwiedza cudowne miejsce w Jabłonowie.

      

Zdarzyło się też podobno, że ktoś niewidomy, przemywszy oczy wodą ze źródła, odzyskał wzrok. Ludzie czerpią tę wodę i piją, modlą się o uzdrowienie.
Wyjątkowość tego miejsca potwierdza też inna opowieść.

Pewnego razu wracała tędy przez góry do domu z pobliskiej wsi Krzyżówki kobieta. Właśnie zakończyła odwiedziny u matki w Przyborowie. W domu zostawiła śpiące dziecko. Przechodząc koło kapliczki spostrzegła starca siedzącego na murku. Pozdrowiła go słowami ” Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.” Starzec podziękował za pozdrowienie i oświadczył kobiecie, że nie musi się spieszyć, gdyż dziecko zastanie w domu całe i zdrowe. Wówczas matka uświadomiła sobie, że zostawiła w izbie na stole zapaloną świeczkę. Odchodząc spod kaplicy, obejrzała się jeszcze za siebie. Starzec zniknął. Pobiegła przestraszona do domu. Dziecko spało, a świecy niewiele ubyło, paliła się równym płomieniem.

W ołtarzu jako wyraz wdzięczności za otrzymane łaski Władysław Wąs-Wąsowicz z Bielska – Białej, urodzony w Przyborowie ufundował piękny wystrój obrazu Matce Bożej.

Kaplica stoi na lewym brzegu potoku, wśród starych lip, przy polnej, wyasfaltowanej dziś drodze. Od drogi oddzielona jest niskim murkiem, ułożonym z polnych kamieni. Jest murowana z ciosów piaskowca, obecnie pokryta blachą. Składa się z niewielkiego prezbiterium, wyższej i większej nawy oraz maleńkiej zakrystii, przybudowanej od południa. Nad nawą kaplicy, na kalenicy dachu, osadzona jest, pokryta blachą wieżyczka na sygnaturkę. To tam mieści się dzwon o pięknym głosie.

Mieszkańcy Przyborowa oraz okolicznych wiosek odwiedzają ten urokliwy zakątek przez cały rok. Przybywają też turyści, którzy coraz częściej biorą udział w nabożeństwach. Szczególnie uroczyste są procesje na Boże Ciało, rozpoczynające się w

 

Procesja Bożego Ciała do Jabłonowa.

Kościele pod wezwaniem Świętej Królowej Jadwigi, a kończące się ok. półtora kilometra dalej w kaplicy w Jabłonowie i odpusty w ostatnią niedzielę maja. Opiekę nad kaplicą sprawuje obecnie ks. proboszcz Józef Zwoliński.

 

 

 

 

 

Procesja Bożego Ciała do Jabłonowa.

 

Wnętrze kaplicy w Jabłonowie.
Wnętrze kaplicy w Jabłonowie.
Wnętrze kaplicy w Jabłonowie.
Wnętrze kaplicy w Jabłonowie.

 

Obraz z kaplicy w Jabłonowie.
Obraz z kaplicy w Jabłonowie.

 

 

 

 

 

 

Ołtarz w kaplicy w Jabłonowie.
Ołtarz w kaplicy w Jabłonowie.

 

 

 

Widok na kaplicę od strony Watówek.
Widok na kaplicę od strony Watówek.

 

 

 

 

 

Bibliografia:

  1. Kronika Parafialna w Jeleśni
  2. Urszula J. Własiuk ,,Szlaki papieskie’’ Wydawnictwo Święty Paweł Wydanie II poszerzone, 2013 r.
  3. Hieronim Woźniak ,,Żywiecczyzna. Popularny zarys dziejów.’’ Wydawnictwo ,,Drukrol’’ 2011 r.
  4. Władysław Motyka “Tu był Piotr. Związki Jana Pawła II z Żywiecczyzną i Beskidami”, Milówka 2001 rok.
  5. www.przyborow.com – Martyna Niewdana ,,Rys historyczny mojej miejscowości’’
  6. Maria Czechowicz – opracowanie ,,Nasz Przyborowski Skarb’’
  7. Józef Widz, Łukasz Elżbieciak ,,Historia kościoła i parafii p. w. św. Jadwigi Królowej w Przyborowie’’
  8. Wywiad z moją babcią, Józefą Niewdana

 

1 Przyborów nie miał wtedy jeszcze kościoła. Msze odprawiały się w okresie letnim przy kapliczce „U Dzwonka” albo też trzeba było pokonać 5-6 km do Jeleśni.